Jak przetrwać studia – Histologia

Rozpoczynając studia medyczne nowi studenci słyszą tylko – „pierwszy rok to anatomia jest najważniejsza”, „anatomia królowa nauk medycznych”, „skup się tylko na anatomii, reszta jakoś pójdzie” i wszyscy zapominają o innym przedmiocie, który potrafi spędzić sen z powiek przed kolokwium – o histologii 🙂 Pamiętam jak sam słyszałem te wszystkie opinie starszych kolegów i mogę śmiało powiedzieć, że wcale anatomia nie jest najważniejsza na pierwszym roku, z czasem jak będziecie studiować, dojdziecie do wniosku, że przedmioty do których najbardziej trzeba się przykładać to te, które później zdaje się podczas sesji (i oczywiście te, które wzbudzą Wasze zainteresowanie) i właśnie dzisiaj skupię się na tak niedocenianym przedmiocie, którym jest histologia 🙂 oczywiście wszystkie tego rodzaju wpisy mają charakter retrospektywny, skupiam się na tym co było, czyli nad tym z czym miałem styczność, a nie z tym co jest aktualnie, ponieważ nie wiem jak aktualnie wygląda program zajęć… przejdźmy do rzeczy 🙂

Zaczynając studia histologia była podzielona na cztery działy: cytofizjologię, histologię ogólną, embriologię i histologię szczegółową. I do dziś pamiętam, że to właśnie cytofizjologia sprawiła mi najwięcej problemów 😛 miało na to wpływ kilka czynników: słuchałem rad starszych kolegów, że tylko anatomia i jeśli chodzi o konkretnie ten dział to nie było do niego najlepszych podręczników. Do wyboru były dwie pozycje: „Podstawy komórki” Albertsa i „Seminaria z cytofizjologii” Kawiaka. Moim skromnym zdaniem są to jedne z gorszych książek jakie przyjdzie Wam czytać na tych studiach 😀 Niestety posiadam obie i na początku jak to każdy ambitny student zacząłem czytać Albertsa… był to błąd. Po paru kolejnych zajęciach z histologii kupiłem podręcznik Kawiaka i mimo, że też bardzo opornie mi się go czytało to dla mnie był zdecydowanie lepszy od „Podstaw komórki”. Mimo, że nienawidziłem tego działu całym sercem to miałem szczęście do asystentów 🙂 zajęcia z histologii zaczynałem z dr Markiem Kujawą, który jakoś pod koniec zajęć przekazał nas dr Ewie Jankowskiej Steifer – jedni z niewielu asystentów, których bardzo miło wspominam i zawsze z uśmiechem idę przywitać ich jak mam okazję się spotkać 🙂 ale wracając do tematu… mój rocznik był tym ostatnim, który miał formę kolokwium zależną od widzimisię prowadzącego asystenta. Moja grupa, miała test, na którym krótko mówiąc polegliśmy i część przerwy zimowej spędziliśmy na korytarzach Anatomicum czytając Kawiaka i skrypt do cytofizjologii (jakiś bardzo stary, już nie pamiętam co to była za książka)… pamiętam, że raz siedzieliśmy w Anatomicum od 10 do 17 (po każdej odpowiedzi mieliśmy wyjść na korytarz i się douczyć :P) i na ostatnim wejściu Pani dr zrobiła nam kawę z miodem 😀 jedna z milszych rzeczy jakie spotkały mnie na tych studiach 😀 co by nie było – przetrwaliśmy! I mimo dobrej kawy nie wspominam tego działu za dobrze 😛

kawiak

Po zajęciach z cytofizjologii przyszedł czas na coś bardziej medycznego – histologię ogólną. Na tej części zajęć po raz pierwszy dostaliśmy preparaty histologiczne, które oglądaliśmy w trakcie ćwiczeń… ćwiczeń ponieważ z nowym działem forma zajęć uległa zmianie – zajęcia zaczynały się od seminarium w Sali Paszkiewicza, po którym rozchodziliśmy się do sal oglądać i rysować preparaty. Tak, dobrze przeczytaliście – rysować 😀 przez pewien czas krążył taki suchar, że student lat I-III oprócz fartucha zawsze ma przy sobie czysty zeszyt i różową i fioletową kredkę 😀 co by nie było pomysł przerysowywania preparatów uważam za totalnie chybiony i na szczęście moje zeszyty gdzieś zaginęły 😛 Wraz ze zmianą formy zajęć zmienili się też asystenci i od tej pory miałem zajęcia z dr Izabelą Młynarczuk-Biały. Szczerze to nie za wiele pamiętam z tego jak odbywały się zajęcia po cytofizjologii. Pamiętam tylko, że podobnie jak z poprzednim działem mieliśmy zaliczenie w dwóch formach – pierwszy termin testowy + dodatkowo zaliczenie z preparatów, a drugi ustny. Jakoś całość z zaliczeń z histologii ogólnej i embriologii przyćmił zbliżający się wielkimi krokami egzamin z anatomii. Tutaj jeśli chodzi o wybór literatury to wybór już nie był tak „różnorodny” jak w przypadku cytofizjologii. Do histologii obowiązywał nas podręcznik prof. Sawickiego, a do embriologii ksero podręcznika Sadlera (ponieważ oryginał był nie do zdobycia).

histologia-sawicki-wydanie-6-2012-pzwlsadler

Ciąg dalszy histologii na drugim roku, tym razem na sam koniec została nam histologia szczegółowa. Przyznam się bez bicia, że nie pamiętam z kim wtedy miałem zajęcia, ponieważ zmieniłem grupę i bardziej skupiałem się na życiu towarzyskim niż na ćwiczeniach 😛 fakt faktem forma zajęć była identyczna jak przy poprzednich dwóch działach, czyli seminaria + ćwiczenia. Jedyne co się zmieniło to to, że od tej pory były testowe kolokwia centralne. Ale to nie zajęcia były najważniejsze, ponieważ wielkimi krokami zbliżał się egzamin!!

 Egzamin podobnie jak kolokwia składał się z części praktycznej i testowej. Na części praktycznej dostawało się chyba 10 lub 20 preparatów do zidentyfikowania przy czym można było zrobić tylko dwa błędy. W zależności od ilości popełnionych błędów przyznawane były dodatkowe punkty do testu (+2 lub +1 punkt od oceny pozytywnej, czyli jak zabrakło jednego punktu z testu do 3 to szkiełka nie ratowały). Może brzmi strasznie, ale każda grupa dostała komplet szkiełek egzaminacyjnych, z których mogliśmy się przygotowywać w zakładzie – były wyznaczone dni kiedy mogliśmy przychodzić i wypożyczać mikroskopy do oglądania preparatów. W dniu egzaminu praktycznego cały rocznik zbierał się w Sali Paszkiewicza i byliśmy kolejno wyczytywani z listy. Po wyczytaniu szliśmy do Sali Mikroskopowej, gdzie siadaliśmy po dwie osoby w ławce, każdy dostawał zestaw preparatów i miał ograniczony czas na ich rozpoznanie. Po upływie czasu osoba pilnująca sprawdzała kartkę i od razu informowała o wyniku. Następnego dnia w Centrum Dydaktycznym odbywał się test… i to nie byle jaki test. Test składał się z dwóch części – połowa była jednokrotnego wyboru, druga połowa wielokrotnego z kombinacjami. I niestety ta część wielokrotna była dla mnie dramatyczna, bo bardzo często nie byłem pewny odpowiedzi tylko strzelałem :/ mimo, wszelkich trudności na teście udało się go zdać, czyli da radę! Drobna wskazówka – ucząc się do testu zwracajcie uwagę na pogrubione rzeczy, bo bardzo prawdopodobne, że właśnie o to będzie pytanie 😛

14224814_1155589757833656_8397113244377209857_n

prof. dr hab. Jacek Malejczyk – kierownik Katedry

Przygoda z histologią kończyła się u nas w połowie II roku i według mnie był to najtrudniejszy egzamin tego roku. Opinie są sprzeczne, ale to jeden z niewielu egzaminów na których mieliśmy kombinacje odpowiedzi w formie wielokrotnego wyboru (a ja nienawidzę takich testów!!).

Podsumowując:

  • jakie książki są potrzebne? „Seminaria z cytofizjologii” Kawiaka, „Histologia” Sawickiego i podręcznik do embriologii (u nas był to Sadler, ale jest jeszcze Bartel) – rok wydania ma znaczenie, kupcie/wypożyczcie najnowsze wydanie każdego podręcznika
  • czy kupować mikroskop? według mnie nie… oczywiście jest wygodniej oglądać preparaty w domu (sam kupiłem), ale uczelnia zapewnia taka ilość mikroskopów, że dla każdego starczy i lepiej te pieniądze przeznaczyć np. na lepszy stetoskop
  • czy kupować atlas histologiczny? na rynku są dwie opcje do wyboru: „Sobotta” i „Wheater”… posiadam oba, żadnego nie używałem, a do nauki preparatów korzystałem z galerii zdjęć dostępnej na stronie Zakładu i kolekcji zdjęć zrobionych przez studentów
  • Link do strony Katedry – https://histologia.wum.edu.pl/aktualnosci

To tyle. W razie jakiś pytań jak zawsze służę pomocą, więc śmiało możecie pisać 🙂

3 uwagi do wpisu “Jak przetrwać studia – Histologia

  1. Na histologie potrzebny jest fartuch długi – taki do kolan? Czy wystarczy taki do połowy uda? Nie napisano chyba nigdzie jaki powinien być. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • Hej 🙂
      Na histologię nie trzeba mieć fartucha (WUM) 🙂 na pierwszym roku fartuch potrzebny będzie tylko na anatomię (prosektoryjny – zawiązywany z tyłu) i dodatkowo chusta/furażerka/czepek 🙂
      Powodzenia 🙂

      Polubienie

  2. Pingback: Wyprawka na pierwszy rok medycyny na WUM | Lekarski Notes

Odpowiedz na Pierwszak:P Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s